[ GALERIA ]

Plany snuliśmy od dłuższego czasu.Faktycznie już w czerwcu było wiadomo gdzie
i w jakim terminie odbędzie się spotkanie. Dzięki ofercie noclegów przedstawionej
przez panią Basię (mamę Seweryna), mogliśmy za bardzo małe pieniądze zakwaterować
się w ośrodku Krokus należącym do Miejskiego Zarządu Budynków w Wałbrzychu.
Ośrodek jes
t pięknie
położony nad brzegiem jeziora Wieleńskiego i w czasie zlotu był praktycznie
wyłącznie do dyspozycji FCKP.
Przed przyjazdem klubowiczów do ośrodka ja (Mariusz Roguski) z Moniczką i Jacek
Wilk z żoną Jagodą i swoimi pociechami chcieliśmy pozałatwiać na miejscu kilka
spraw związanych ze zlotem, więc przyjechaliśmy z prawie tygodniowym wyprzedzeniem..
We wtorkowy wieczór
przyjechali również Seweryn z mamą, jak również na chwilkę odwiedził nas Szymon,
który po obejrzeniu naszych Coupetek odjechał zasmucony brakiem lampek pod drzwiami
w jego autku.. Przez następnych kilka dni dopinaliśmy kolejne sprawy jak załatwienie
toru w Gostyniu, poszukiwaniami lotniska, hipotetycznym rozmieszczeniem klubowiczów
w pokojach itp.. Chciałem też wybrać się z Szymonem na ryby, ale niestety jego
pociąg do kobiet wziął górę i z ryb były nici.. Poszukiwanie lotniska też spaliło
na panewce, mimo kilku kilometrów, jakie Seweryn przebiegł przez okoliczne lasy...
gdzie podobno kiedyś znajdowało się rosyjskie lotnisko z płyt betonowych..
Wreszcie nadszedł piątek.. Niestety dostałem sygnały od Łukasza Dyszy i Jarka Ciunajko, że jednak nie będą mogli przyjechać, mimo że byli na liście rezerwacji.. szkoda.. Jacek Wilk ze względu na sobotnie wesele musiał wyjechać w piątkowe popołudnie, ale dziękuję mu bardzo za wkład w organizację imprezy.. Popołudniu zaczęli przyjeżdżać kolejni klubowicze, pierwszy dotarł Michał z Gdańska, a później Szymon, Edi, IceMan, Piotrek z Agą (tu miała miejsce moja pierwsza przejażdżka Hayabusą - ech..), a później co chwila witałem nowe osoby.. Fajnie, że Warszawiacy - Maciek z Sylwią i Kamilem, Radicz z Magdą, Tomek, Hubert z Piotrkie i Conio - zebrali się w paczkę i przyjechali razem, a także Robert z Grześkim z Wałbrzycha parą Coupe i GTV'ka.
Zapadła ciemność,
więc wszyscy przenieśliśmy się do ogniska i grili, przygotowany przez prowadzących
ośrodek. Przyszedł czas na zabawę i pierwsze toasty wznoszone piwem i nie tyko
. Wreszcie mogliśmy się poznać.. W międzyczasie odbyła się również prezentacja
pucharów, ufundowanych przez prezesa MZB Wałbrzych, które dostaliśmy dzięki
staraniom Pani Basi i Seweryna.. Przypomniany został też program zlotu, bo okazało
się, że klubowiczom utkwił w pamięci jedynie "poranny sex" z punktów
zamieszczonych przeze mnie wcześniej na forum.. Po kilku godzinach rozmów, wspólnej
kolacji z grila i kilku spożytych procentach, wszyscy mniej lub bardziej "zmęczeni"
trafili do łóżek, bo pobudka została wyznaczona na godzinę 9-tą.
I tak się stało.. Ci którzy nie mogli się na czas obudzić zostali do tego zmuszeni
przez klakson takiej jednej niebieskiej Coupetki jeżdżącej pod
hotelem..
(hehe.. nie wiem czemu niektórzy reagowali stukaniem się w głowę).. Hmmm.. byli
również tacy, którzy okazali się jednak bardziej odporni niż można by sądzić..
Gdy już wszyscy byli gotowi do wyjazdu, okazało się, iż brakuje Huberta z kolegą
Piotrkiem.. Zmuszony byłem wraz z Sewerynem interweniować i po kilkunastu minutach
chłopaki dołączyli do ustawionych już w szyk podróżny klubowiczów.. Następnie
ruszyliśmy w drogę do Gostynia.. przed nami 70km, więc kawał drogi.. To było
dopiero coś.. - 17 samochodów jeden za drugim i zakładając , że odstępy między
samochodami były około 10m+długość auta.. - dawało to sznur 250m.. Nic więc
dziwnego, że ludzie widzący ten korowód, zatrzymywali się i wytrzeszczali oczy..
Przejazd przez Leszno był dość ciężki, bo niestety światła są nieubłagane, ale
na szczęście wszystkim nam się udało zebrać na stacji JET przy wylocie z Leszna,
gdzie w McDonald'zie
część ekipy mogła zjeść śniadanko i wypić poranną kawę.. Po posiłku ruszyliśmy
w stronę Gostynia za prowadzącym nas Szymonem.. Po drodze dołączyła do nas jeszcze
jedna Coupetka.. Szczęśliwie udało nam się dostać całą brygadą na tor i tu dopiero
zaczęła się zabawa.. Nie obyło się również bez Policji, która odwiedzała nas
kilkukrotnie na torze, ale szczęśliwie wiedzieli kiedy zniknąć - równe chłopaki...
Bałem się, że zaczną stwarzać problemy, więc poszedłem z nimi pogadać.. - ...,
ale nie dali się namówić do zrobienia rundki po torze swoim Transporterem..
hehe.. Jako pierwsze wjechało na tor blue Coupe, by poznać teren, a następnie
wszyscy po kolei zaczęli zapoznawać się z trasą.. W międzyczasie okazało się,
że jeździmy w przeciwnym kierunku niż kartingi, ale
biorąc
pod uwagę, iż zapoznanie się z torem troszkę trwało, nie zmienialiśmy już kierunku
przejazdu do jazdy na czas.. Gdy już wszyscy zrobili kilka rundek, przyszedł
czas na wzięcie stopera w rękę (za pożyczenie którego serdeczne dzięki dla pana
Sierpowskiego, który zarządza torem). Zaczęła klasa "turbo" z Hubertem
Prusem na czele, którego jazda, podobnie jak później Maćka Kucharczyka były
najbardziej widowiskowe.. Oczy wszystkim wychodziły na wierzch patrząc na ich
jazdę w jednym wielkim poślizgu, co niestety nie odbijało się najlepiej na czasie
przejazdu.. Po "turbawkach" ruszyli "wolnossący", a zaczął
Maciek, który chwilę wcześniej do nas dołączył. Gdy przejechali już wszyscy,
odbyła się druga kolejka, a następnie trzecia dla chętnych..
Większość z nas po raz pierwszy w życiu dała swoim Coupe tak bardzo w "D..".
- czyste szaleństwo.. Niektórzy pewnie sami dziwili się własnym poczynaniom,
ale tor wciąga jak narkotyk i zapomina się o tym, że przez ostatnie kilka tysięcy
kilometrów mniej zdarły się opony niż przez te kilka minut szaleństwa na kartodromie..
W jednym z ostatnich planowanych przejazdów zdarzyło się nieszczęście..Robert
wypadł z toru i "porysował" sobie troszką swoje Limited Edition o
bandę z oponami i barierkę.. Mało nie zapłakałem, strasznie mnie to uderzyło
i te myśli, że gdybyśmy jeździli w drugą stronę... ech.. Sam przeżywałem troszkę
mocniejszą stłuczkę w czerwcu.. i to wydarzenie przywołało wspomnienia.. Dziękuję
wszystkim za postawę i pomoc Robertowi, postawie Piotrka, który pierwszy zaprzągł
swoje Coupe do wyciągania LE, Coniowi, Maćkowi i wszystkim pozostałym, którzy
brali udział w akcji. Okazało się, że szkody są mniejsze niż mogło się na początku
wydawać i że Robert będzie mógł odprowadzić swoje Coupe do Wałbrzycha o własnych
siłach, oczywiście z eskortującym go Grzegorzem.. Reszta udała się do BARDZO
polecanej przez Szymona restauracji w Lesznie.. Ja wraz z Pawłem Sęktasem, który
zrobił jeszcze rundkę po torze moim blue, zostaliśmy zdać tor i załatwić sprawy
związane z uszkodzeniami powstałymi przez wypadek.. Na szczęście pan Sierpowski
jest człowiekiem od lat siedzącym w rajdach i powiedział, że "nie ma sprawy,
takie rzeczy się zdarzają i są wliczone w ryzyko"
Wszyscy zebraliśmy
się na ryneczku w Lesznie, gdzie po dwóch godzinach oczekiwania w restauracji
na jedzonko (dzięki Szymon ), podano nam posiłki.. - mimo wszystko atmosfera
była super. W międzyczasie ustawiliśmy nasze furki na środku rynku w półkole
do pamiątkowych zdjęć, by po wyjściu z restauracji Paweł Sulisz przeprowadził
sesję zdjęciową..
W drodze powrotnej do Wielenia zaczął padać deszcz, co jednak nie przeszkodziło
nam w zrobieniu ogniska.. Gdy już wszyscy zasiedli przy ognisku, odbyła się
uroczystość wręczenia pucharów dla zwycięzców czasówki : w klasie turbo - IceMan'owi
i w klasie wolnossących - Piotrkowi Machalskiemu.. Serdeczne gratulacje.. Szczególne
słowa uznania zostały też skierowane w stronę Agnieszki, która uzyskała drugi
czas w klasie bez turbo - ja byłem w szoku, żeby baba.. hehe..Maciek Kucharczyk
wystąpił z inicjatywą prezentacji klubowiczom procedury naprawy silniczka regulacji
wysokości świateł, jak również miał okazję nauczyć klubowiczów jak wykonać czyszczenie
zaworka V.A.E... za co należą mu się szczególne podziękowania, bo pewnie do
dnia dzisiejszego jeździli byśmy na falujących obrotach biegu jałowego..
Następnym punktem
programu był KWFC - Konkurs Wiedzy o Fiacie Coupe.. Wasze zdziwione treścią
pytań twarze mówiły mi, że chyba trzeba się troszkę podszkolić.. Dobrze się
bawiłem nawet ciszą zapadającą np. po pytaniu o wałki wyrównoważające, albo
tekstami skierowanymi pod moim adresem typu - ".., a taki miły chłopak
się wydawał" Po zebraniu odpowiedzi jednoosobowa komisja w składzie JA,
udała się na oględziny i po kilku minutach rozbawiona niektórymi odpowiedziami,
wróciła, by ogłosić wyniki..
Zwycięzcą
i zdobywcą pucharu w Konkursie Wiedzy o FC ...został Szyyyyyymon. Jego radości
nie było końca.. i okrzykom pod adresem nagrody - "mój ci on" (chwilę
potem powtórzyliśmy uroczystość wręczenia pucharu Szymonowi, bo nikt wcześniej
nie włączył kamery.. hehehe...) Po uroczystości posiedzieliśmy jeszcze troszkę
przy ognisku, by później przenieść się do hotelu, gdzie przy piwku oglądaliśmy
zwycięską walkę Michalczewskiego.. W międzyczasie Seweryn zajął się rozdaniem
certyfikatów uczestnictwa w zlocie, których wykonanie było świetnym pomysłem.
I tak zakończył się ten pełen wrażeń dzień..
Niedziela, niektórzy
niestety musieli wyjechać wcześnie rano, a Ci, którzy zostali ruszyli po śniadanku
na pomiary G-tech'em osiągów swoich autek.. Za przywiezienie tego urządzonka
wielkie dzięki dla Huberta Prusa. Niestety pogoda troszkę nie dopisała, bo co
chwila popadywał deszcz i odbiło się to na wynikach.. Najlepszy czas w turbawkach
osiągnął IceMan, a w wolnossących ja.. W międzyczasie Piotrek Machalski prezentował
możliwości swojej Hayabusy, bo nie często ma się możliwość wsiąść na pojazd
rozpędzający się do 100km/h w 2,6s.. Dla mnie to było niesamowite przeżycie
przez kosmiczne przeciążenia no i te 200km/h na motorze, to zupełnie co innego
niż 200km/h w Coupe.. Nie wyobrażam sobie, co by się działo przy 300km/h.. wrrrryyyy...
Po powrocie do hotelu towarzystwo zaczęło się ze smutkiem rozjeżdżać do domków.. Jeszcze kilka zaworków trafiło w rączki Maćka, do Michałowego coupe trafiła testowo moja centralka, małe oględziny Radiczowego bolida i wymiana uwag nt. naszych aut.. Później już tylko ubywało i ubywało Fiaciorów z hotelowego parkingu, aż został tylko jeden... - blue.. Było baaaaardzo miło - do zobaczenia wkrótce..
Lista uczestników..
1. Hubert Prus z Piotrkiem
2. IceMan
3. Pani Basia i Seweryn
4. Robert Szatkowski z parą
5. Radicz z Magdą
6. Edi Lesiak
7. Maciek Kucharczyk z Sylwią i Kamilem
8. Piotr Machalski z Agnieszką
9. Szymon
10. Michał
11. Conio i Karol
12. Gianti
13. Tomek
14. Paweł Sulisz z Anetą
15. Mariusz Roguski z Moniczką
16. Jacek Wilk z Jagodą i pociachami
17. Daniel Pakuła
18. Paweł Sęktas z Sylwią i Wiktorkiem
19. Grzesiek z parą - GTV
Wyniki czasówki..
| Uczestnik |
pierwsza próba
|
druga próba
|
trzecia próba
|
Klasa TURBO
| 1. Hubert Prus |
2:01,47
|
-
|
-
|
| 2. IceMan |
2:00,37
|
1:52,44 ( I miejsce )
|
-
|
| 3. Seweryn |
2:02,07
|
1:57,63
|
1:56,00 ( III miejsce )
|
| 4. Robert Szatkowski |
1:58,09
|
1:55,47 ( II miejsce )
|
-
|
| 5. Radicz |
1:59,29
|
-
|
-
|
| 6. Edi Lesiak |
2:05,88
|
-
|
-
|
Klasa WOLNOSSĄCE
| 1. Maciek Kucharczyk |
2:13,84
|
2:00,97
|
-
|
| 2. Piotr Machalski |
1:55,19
|
1:54,63 ( I miejsce )
|
-
|
| 3. Agnieszka (Piotrkowa) |
2:00,03
|
1:58,56
( II miejsce )
|
-
|
| 4. Szymon |
2:06,13
|
1:59,75
|
2:00,97
|
| 5. Michał |
2:02,00
|
2:01,87
|
-
|
| 6. Conio |
2:02,60
|
-
|
-
|
| 7. Gianti |
1:58,88
|
1:58,56 ( III miejsce )
|
-
|
| 8. Tomek |
2:05,31
|
-
|
-
|
| 9. Aneta |
2:07,69
|
2:04,35
|
-
|
| 10. Sylwia (Maćkowa) |
2:03,12
|
1:58,88
|
-
|
| 10. Mariusz Roguski |
2:03,12
|
1:58,88
|
-
|
| 11, Karol ( Coniowy ) |
2:,08,03
|
-
|
-
|
Poza konkursem
| 1. Grzesiek |
1:52,31
|
1:51,19
|
Alfa GTV
|
[ wstecz ]
Copyright (C) 2002 Fiat Coupe Klub Polska
Kontakt: fckp@plusnet.pl;
Design: Mariusz.Roguski@plusnet.pl;