Relacja ze zlotu.. Wieleń 13-15.09.2002 O.W. Krokus MZB Wałbrzych..

[ GALERIA ]


Plany snuliśmy od dłuższego czasu.Faktycznie już w czerwcu było wiadomo gdzie i w jakim terminie odbędzie się spotkanie. Dzięki ofercie noclegów przedstawionej przez panią Basię (mamę Seweryna), mogliśmy za bardzo małe pieniądze zakwaterować się w ośrodku Krokus należącym do Miejskiego Zarządu Budynków w Wałbrzychu. Ośrodek jest pięknie położony nad brzegiem jeziora Wieleńskiego i w czasie zlotu był praktycznie wyłącznie do dyspozycji FCKP.

Przed przyjazdem klubowiczów do ośrodka ja (Mariusz Roguski) z Moniczką i Jacek Wilk z żoną Jagodą i swoimi pociechami chcieliśmy pozałatwiać na miejscu kilka spraw związanych ze zlotem, więc przyjechaliśmy z prawie tygodniowym wyprzedzeniem.. We wtorkowy wieczór przyjechali również Seweryn z mamą, jak również na chwilkę odwiedził nas Szymon, który po obejrzeniu naszych Coupetek odjechał zasmucony brakiem lampek pod drzwiami w jego autku.. Przez następnych kilka dni dopinaliśmy kolejne sprawy jak załatwienie toru w Gostyniu, poszukiwaniami lotniska, hipotetycznym rozmieszczeniem klubowiczów w pokojach itp.. Chciałem też wybrać się z Szymonem na ryby, ale niestety jego pociąg do kobiet wziął górę i z ryb były nici.. Poszukiwanie lotniska też spaliło na panewce, mimo kilku kilometrów, jakie Seweryn przebiegł przez okoliczne lasy... gdzie podobno kiedyś znajdowało się rosyjskie lotnisko z płyt betonowych..

Wreszcie nadszedł piątek.. Niestety dostałem sygnały od Łukasza Dyszy i Jarka Ciunajko, że jednak nie będą mogli przyjechać, mimo że byli na liście rezerwacji.. szkoda.. Jacek Wilk ze względu na sobotnie wesele musiał wyjechać w piątkowe popołudnie, ale dziękuję mu bardzo za wkład w organizację imprezy.. Popołudniu zaczęli przyjeżdżać kolejni klubowicze, pierwszy dotarł Michał z Gdańska, a później Szymon, Edi, IceMan, Piotrek z Agą (tu miała miejsce moja pierwsza przejażdżka Hayabusą - ech..), a później co chwila witałem nowe osoby.. Fajnie, że Warszawiacy - Maciek z Sylwią i Kamilem, Radicz z Magdą, Tomek, Hubert z Piotrkie i Conio - zebrali się w paczkę i przyjechali razem, a także Robert z Grześkim z Wałbrzycha parą Coupe i GTV'ka.

Zapadła ciemność, więc wszyscy przenieśliśmy się do ogniska i grili, przygotowany przez prowadzących ośrodek. Przyszedł czas na zabawę i pierwsze toasty wznoszone piwem i nie tyko . Wreszcie mogliśmy się poznać.. W międzyczasie odbyła się również prezentacja pucharów, ufundowanych przez prezesa MZB Wałbrzych, które dostaliśmy dzięki staraniom Pani Basi i Seweryna.. Przypomniany został też program zlotu, bo okazało się, że klubowiczom utkwił w pamięci jedynie "poranny sex" z punktów zamieszczonych przeze mnie wcześniej na forum.. Po kilku godzinach rozmów, wspólnej kolacji z grila i kilku spożytych procentach, wszyscy mniej lub bardziej "zmęczeni" trafili do łóżek, bo pobudka została wyznaczona na godzinę 9-tą.

I tak się stało.. Ci którzy nie mogli się na czas obudzić zostali do tego zmuszeni przez klakson takiej jednej niebieskiej Coupetki jeżdżącej pod hotelem.. (hehe.. nie wiem czemu niektórzy reagowali stukaniem się w głowę).. Hmmm.. byli również tacy, którzy okazali się jednak bardziej odporni niż można by sądzić.. Gdy już wszyscy byli gotowi do wyjazdu, okazało się, iż brakuje Huberta z kolegą Piotrkiem.. Zmuszony byłem wraz z Sewerynem interweniować i po kilkunastu minutach chłopaki dołączyli do ustawionych już w szyk podróżny klubowiczów.. Następnie ruszyliśmy w drogę do Gostynia.. przed nami 70km, więc kawał drogi.. To było dopiero coś.. - 17 samochodów jeden za drugim i zakładając , że odstępy między samochodami były około 10m+długość auta.. - dawało to sznur 250m.. Nic więc dziwnego, że ludzie widzący ten korowód, zatrzymywali się i wytrzeszczali oczy.. Przejazd przez Leszno był dość ciężki, bo niestety światła są nieubłagane, ale na szczęście wszystkim nam się udało zebrać na stacji JET przy wylocie z Leszna, gdzie w McDonald'zie część ekipy mogła zjeść śniadanko i wypić poranną kawę.. Po posiłku ruszyliśmy w stronę Gostynia za prowadzącym nas Szymonem.. Po drodze dołączyła do nas jeszcze jedna Coupetka.. Szczęśliwie udało nam się dostać całą brygadą na tor i tu dopiero zaczęła się zabawa.. Nie obyło się również bez Policji, która odwiedzała nas kilkukrotnie na torze, ale szczęśliwie wiedzieli kiedy zniknąć - równe chłopaki... Bałem się, że zaczną stwarzać problemy, więc poszedłem z nimi pogadać.. - ..., ale nie dali się namówić do zrobienia rundki po torze swoim Transporterem.. hehe.. Jako pierwsze wjechało na tor blue Coupe, by poznać teren, a następnie wszyscy po kolei zaczęli zapoznawać się z trasą.. W międzyczasie okazało się, że jeździmy w przeciwnym kierunku niż kartingi, ale biorąc pod uwagę, iż zapoznanie się z torem troszkę trwało, nie zmienialiśmy już kierunku przejazdu do jazdy na czas.. Gdy już wszyscy zrobili kilka rundek, przyszedł czas na wzięcie stopera w rękę (za pożyczenie którego serdeczne dzięki dla pana Sierpowskiego, który zarządza torem). Zaczęła klasa "turbo" z Hubertem Prusem na czele, którego jazda, podobnie jak później Maćka Kucharczyka były najbardziej widowiskowe.. Oczy wszystkim wychodziły na wierzch patrząc na ich jazdę w jednym wielkim poślizgu, co niestety nie odbijało się najlepiej na czasie przejazdu.. Po "turbawkach" ruszyli "wolnossący", a zaczął Maciek, który chwilę wcześniej do nas dołączył. Gdy przejechali już wszyscy, odbyła się druga kolejka, a następnie trzecia dla chętnych.. Większość z nas po raz pierwszy w życiu dała swoim Coupe tak bardzo w "D..". - czyste szaleństwo.. Niektórzy pewnie sami dziwili się własnym poczynaniom, ale tor wciąga jak narkotyk i zapomina się o tym, że przez ostatnie kilka tysięcy kilometrów mniej zdarły się opony niż przez te kilka minut szaleństwa na kartodromie.. W jednym z ostatnich planowanych przejazdów zdarzyło się nieszczęście..Robert wypadł z toru i "porysował" sobie troszką swoje Limited Edition o bandę z oponami i barierkę.. Mało nie zapłakałem, strasznie mnie to uderzyło i te myśli, że gdybyśmy jeździli w drugą stronę... ech.. Sam przeżywałem troszkę mocniejszą stłuczkę w czerwcu.. i to wydarzenie przywołało wspomnienia.. Dziękuję wszystkim za postawę i pomoc Robertowi, postawie Piotrka, który pierwszy zaprzągł swoje Coupe do wyciągania LE, Coniowi, Maćkowi i wszystkim pozostałym, którzy brali udział w akcji. Okazało się, że szkody są mniejsze niż mogło się na początku wydawać i że Robert będzie mógł odprowadzić swoje Coupe do Wałbrzycha o własnych siłach, oczywiście z eskortującym go Grzegorzem.. Reszta udała się do BARDZO polecanej przez Szymona restauracji w Lesznie.. Ja wraz z Pawłem Sęktasem, który zrobił jeszcze rundkę po torze moim blue, zostaliśmy zdać tor i załatwić sprawy związane z uszkodzeniami powstałymi przez wypadek.. Na szczęście pan Sierpowski jest człowiekiem od lat siedzącym w rajdach i powiedział, że "nie ma sprawy, takie rzeczy się zdarzają i są wliczone w ryzyko"

Wszyscy zebraliśmy się na ryneczku w Lesznie, gdzie po dwóch godzinach oczekiwania w restauracji na jedzonko (dzięki Szymon ), podano nam posiłki.. - mimo wszystko atmosfera była super. W międzyczasie ustawiliśmy nasze furki na środku rynku w półkole do pamiątkowych zdjęć, by po wyjściu z restauracji Paweł Sulisz przeprowadził sesję zdjęciową.. W drodze powrotnej do Wielenia zaczął padać deszcz, co jednak nie przeszkodziło nam w zrobieniu ogniska.. Gdy już wszyscy zasiedli przy ognisku, odbyła się uroczystość wręczenia pucharów dla zwycięzców czasówki : w klasie turbo - IceMan'owi i w klasie wolnossących - Piotrkowi Machalskiemu.. Serdeczne gratulacje.. Szczególne słowa uznania zostały też skierowane w stronę Agnieszki, która uzyskała drugi czas w klasie bez turbo - ja byłem w szoku, żeby baba.. hehe..Maciek Kucharczyk wystąpił z inicjatywą prezentacji klubowiczom procedury naprawy silniczka regulacji wysokości świateł, jak również miał okazję nauczyć klubowiczów jak wykonać czyszczenie zaworka V.A.E... za co należą mu się szczególne podziękowania, bo pewnie do dnia dzisiejszego jeździli byśmy na falujących obrotach biegu jałowego..

Następnym punktem programu był KWFC - Konkurs Wiedzy o Fiacie Coupe.. Wasze zdziwione treścią pytań twarze mówiły mi, że chyba trzeba się troszkę podszkolić.. Dobrze się bawiłem nawet ciszą zapadającą np. po pytaniu o wałki wyrównoważające, albo tekstami skierowanymi pod moim adresem typu - ".., a taki miły chłopak się wydawał" Po zebraniu odpowiedzi jednoosobowa komisja w składzie JA, udała się na oględziny i po kilku minutach rozbawiona niektórymi odpowiedziami, wróciła, by ogłosić wyniki.. Zwycięzcą i zdobywcą pucharu w Konkursie Wiedzy o FC ...został Szyyyyyymon. Jego radości nie było końca.. i okrzykom pod adresem nagrody - "mój ci on" (chwilę potem powtórzyliśmy uroczystość wręczenia pucharu Szymonowi, bo nikt wcześniej nie włączył kamery.. hehehe...) Po uroczystości posiedzieliśmy jeszcze troszkę przy ognisku, by później przenieść się do hotelu, gdzie przy piwku oglądaliśmy zwycięską walkę Michalczewskiego.. W międzyczasie Seweryn zajął się rozdaniem certyfikatów uczestnictwa w zlocie, których wykonanie było świetnym pomysłem. I tak zakończył się ten pełen wrażeń dzień..

Niedziela, niektórzy niestety musieli wyjechać wcześnie rano, a Ci, którzy zostali ruszyli po śniadanku na pomiary G-tech'em osiągów swoich autek.. Za przywiezienie tego urządzonka wielkie dzięki dla Huberta Prusa. Niestety pogoda troszkę nie dopisała, bo co chwila popadywał deszcz i odbiło się to na wynikach.. Najlepszy czas w turbawkach osiągnął IceMan, a w wolnossących ja.. W międzyczasie Piotrek Machalski prezentował możliwości swojej Hayabusy, bo nie często ma się możliwość wsiąść na pojazd rozpędzający się do 100km/h w 2,6s.. Dla mnie to było niesamowite przeżycie przez kosmiczne przeciążenia no i te 200km/h na motorze, to zupełnie co innego niż 200km/h w Coupe.. Nie wyobrażam sobie, co by się działo przy 300km/h.. wrrrryyyy...

Po powrocie do hotelu towarzystwo zaczęło się ze smutkiem rozjeżdżać do domków.. Jeszcze kilka zaworków trafiło w rączki Maćka, do Michałowego coupe trafiła testowo moja centralka, małe oględziny Radiczowego bolida i wymiana uwag nt. naszych aut.. Później już tylko ubywało i ubywało Fiaciorów z hotelowego parkingu, aż został tylko jeden... - blue.. Było baaaaardzo miło - do zobaczenia wkrótce..


Lista uczestników..

1. Hubert Prus z Piotrkiem
2. IceMan
3. Pani Basia i Seweryn
4. Robert Szatkowski z parą
5. Radicz z Magdą
6. Edi Lesiak
7. Maciek Kucharczyk z Sylwią i Kamilem
8. Piotr Machalski z Agnieszką
9. Szymon
10. Michał
11. Conio i Karol
12. Gianti
13. Tomek
14. Paweł Sulisz z Anetą
15. Mariusz Roguski z Moniczką
16. Jacek Wilk z Jagodą i pociachami
17. Daniel Pakuła

18. Paweł Sęktas z Sylwią i Wiktorkiem
19. Grzesiek z parą - GTV


Wyniki czasówki..

Uczestnik
pierwsza próba
druga próba
trzecia próba

Klasa TURBO

1. Hubert Prus
2:01,47
-
-
2. IceMan
2:00,37
1:52,44 ( I miejsce )
-
3. Seweryn
2:02,07
1:57,63
1:56,00 ( III miejsce )
4. Robert Szatkowski
1:58,09
1:55,47 ( II miejsce )
-
5. Radicz
1:59,29
-
-
6. Edi Lesiak
2:05,88
-
-


Klasa WOLNOSSĄCE

1. Maciek Kucharczyk
2:13,84
2:00,97
-
2. Piotr Machalski
1:55,19
1:54,63 ( I miejsce )
-
3. Agnieszka (Piotrkowa)
2:00,03
1:58,56 ( II miejsce )
-
4. Szymon
2:06,13
1:59,75
2:00,97
5. Michał
2:02,00
2:01,87
-
6. Conio
2:02,60
-
-
7. Gianti
1:58,88
1:58,56 ( III miejsce )
-
8. Tomek
2:05,31
-
-
9. Aneta
2:07,69
2:04,35
-
10. Sylwia (Maćkowa)
2:03,12
1:58,88
-
10. Mariusz Roguski
2:03,12
1:58,88
-
11, Karol ( Coniowy )
2:,08,03
-
-

Poza konkursem

1. Grzesiek
1:52,31
1:51,19
Alfa GTV

[ wstecz ]


Copyright (C) 2002 Fiat Coupe Klub Polska
Kontakt: fckp@plusnet.pl;
Design: Mariusz.Roguski@plusnet.pl;